Jeżdżę kabrioletem pustymi ulicami. Przede mną są roboty drogowe, jednak z nieznanych mi powodow zajmuja one wszystkie pasy ruchu i nie da się ich ominąć. Krzyczę zdenerwowany na drowowców ubranych w pomarańczowe kamizelki i wyskakuję ze swojego samochodu. Wycofuje się pieszo nie patrząc za siebie i nagle wpadam w gorący granulowany asfalt. Zanurzam sie po sama szyję i powoli tonę dalej. Gdy pierwsze granulki gorącego asfaltu wsypują mi sie do ust, ktoś wyciąga mnie za rękę.

Noc. Ulica Maraszałkowska. Hotel Novotel. Mija mnie jakiś podejrzany człowiek, więc biegnę do najbliższego patrolu policji po pomoc. Gorączkowo próbuje wytłumaczyć o co mi chodzi. Policjanci są zdezorientowani. Odchodzę na bok i całuję sie z Pauliną.