Piękna pogoda. Słonko świeci, rośnie zielona trawa. Na horyzoncie widac góry z zaśnieżonymi szczytami, a pod lasem stoi murowana hatka Offtzy. Przechodzę przez drewniany płotek i piaskową dróżką udaję się w kierunku zabudowań. Offtza wita mnie z otwartymi rękami. Zaprasza do środka. Drzwi jego hatki prowadzą prosto do kuchni, w której stoi ciężarna Justyna. Wita się ze mna wyciągając w moja stronę lewą dłoń a prawą nadal miesza zupę w garnku.