Piękna pogoda. Słonko świeci, rośnie zielona trawa. Na horyzoncie widac góry z zaśnieżonymi szczytami, a pod lasem stoi murowana hatka Offtzy. Przechodzę przez drewniany płotek i piaskową dróżką udaję się w kierunku zabudowań. Offtza wita mnie z otwartymi rękami. Zaprasza do środka. Drzwi jego hatki prowadzą prosto do kuchni, w której stoi ciężarna Justyna. Wita się ze mna wyciągając w moja stronę lewą dłoń a prawą nadal miesza zupę w garnku.
grudzień 2006
Archiwum miesięczne
grudzień 31, 2006
grudzień 29, 2006
Biegnę betonowym korytarzem, a wielkie szczury gonia mnie nadal. Za zakrętem widac światło. Wydostając się na powierzchnię moim oczom ukazuje się wielkie bagno, z którego miejscami wystają betonowe wyjścia do korytarzy, którymi biegałem godzinami. Szczury są wszędzie, a ja strzelam do nich z mojego czarnego rewolweru.
—
Na łóżku przede mna pręży sie nagi Jean Reno.